logo strony Olimpia Elbląg
Sobotnie wydarzenia okołomeczowe
2018-11-07 17:34:15 - Skinek
Źródło: Sobotnie wydarzenia okołomeczowe

W odpowiedzi na zarzuty Elany odnośnie sobotnich wydarzeń przed i pomeczowych, przedstawiamy swoją wersję, która w odróżnieniu od wersji Elany ukazuje jak było naprawdę. Nie jesteśmy zwolennikami internetowych oświadczeń, na co dzień nie ujrzycie nic takiego wrzuconego do sieci z naszej strony, lecz cała koalicja WRWE przyzwyczaiła nas już do pisania mitów, więc my przedstawiamy fakty.

W sobotę, około 2 godziny przed meczem zbieramy się w 30 osób aby wspólnie przemaszerować na stadion. Był to skład w większości młodzieżowy. Wybieramy trasę prowadzącą tuż obok sektora gości, około 200 metrów przed sektorem gości widzimy busa oraz kilka aut z kibicami z Torunia. Wychodzimy na drogę w celu zatrzymania was, lecz kilka pierwszych aut nie wyraża chęci jakiejkolwiek rywalizacji. Rozumiemy że mija nas auto, które prowadziła kobieta, lecz pozostałe? Widocznie zabrakło zimnej krwi. Udaje nam zatrzymać się ostatnie auta z których wysiada ok.15-20 osób i dochodzi do krótkiej wymiany poglądów, zrywamy się dopiero gdy smutni panowie wkroczyli do akcji od strony sektora gości, za to wy zostawiacie swojego jednego ziomka, który zalicza KO. Po naszej stronie stracony jeden szalik, starcie na remis.

Parę minut po meczu zawijamy się już sportowym składem w celu wyłapania wracających Elanowców. Za sznurem toruńskiej Elany puszczamy naszą furę, która regularnie informuje nas o ich położeniu. Stoimy w jednym z parków , lecz dostajemy cynk, że psy prowadzą torunian przez inne rejony. Pakujemy się na prędkości w auta i przemieszczamy się w stronę obwodnicy. Ustawiamy się na sąsiednim pasie przy zjeżdżających autach Elany ze "ślimaka". Dodamy na wstępie że toruńskie fury i busy były "korzystnie" dzielone przez psy. Mianowicie psy kompletnie nie trzymały sznura i były tego dnia konkretnie pogubione w eskorcie. Parę kabaryn z przodu aut Elany w ogóle nie jarzyło, że coś sie dzieje, a kolejne pojazdy były na moście u góry i była doskonała okazja do walki. Korzystając z sytuacji wysypujemy się z aut z rękoma w górze i ruszamy praktycznie pod same szyby aut "Władców Torunia" zapraszając ich do konfrontacji. Biegamy od auta do auta ale nikt z nich nie jest kompletnie chętny do walki, a wręcz przeciwnie siedzą obsrani w swoich furach. Po około minucie lodówa z mostu wyprzedza całą kolumnę, zjeżdża na dół i zbliża się w naszym kierunku. Smutni panowie wybiegają z naładowanymi giwerami w naszą stronę, po czym padają dwa strzały ostrzegawcze, a nam nie zostaje nic innego jak zawijać manatki w stronę miasta.

Piszcie co chcecie. Internet swoje, ulica swoje!