logo strony Olimpia Elbląg
Rada drużyny Olimpii: "Musimy jak najszybciej wkroczyć na właściwe tory"
2015-03-26 16:09:42 - Mr.Ben
Źródło: własneRada drużyny Olimpii: "Musimy jak najszybciej wkroczyć na właściwe tory"

W dniu wczorajszym przed treningiem rada drużyny Olimpii udzieliła wywiadu m.in. o początku zmagań ligowych w 2015 roku. Zdecydowanie ciężej przeprowadza się wywiad, a piłkarzom udziela odpowiedzi, gdy wyniki nie zadowalają, aczkolwiek zawodnicy wyczerpująco odpowiadali na wszystkie zadane pytania. Zapraszam do lektury obszernego wywiadu!

Za nami cztery kolejki ligowej wiosny, w tym dwie rozegrane awansem w zeszłym roku. Łącznie Olimpia zdobyła w nich zaledwie cztery punkty i trzypunktowa przewaga po jesiennym zwycięstwie nad Zambrowem dawno została roztrwoniona. W tym roku kibice byli świadkami bardzo przeciętnego meczu z grajewską Warmią i fatalnego występu w Ostródzie. Sparingi nie zapowiadały takiej formy, wręcz przeciwnie. Co powiecie o słabym starcie tegorocznych ligowych zmagań w których macie wywalczyć mistrzostwo ligi?
Łukasz Pietroń: Ze swojej strony mogę powiedzieć, że każdy z zawodników wie jak zagrał i każdy z nas „bierze na klatę” wszelaką krytykę, która teraz na nas spada. Nie byłbym chyba w Olimpii Elbląg, gdybym znał odpowiedź na pytania dlaczego tak słabo wyglądaliśmy. Robiliśmy wszystko, żeby dobrze zagrać, stale trenujemy bardzo solidnie. Wcześniej mieliśmy bardzo ciężki okres przygotowawczy w którym wykonaliśmy kawał dobrej roboty. Wyszliśmy na dwa pierwsze mecze i nie wyszły nam one. Cokolwiek teraz nie powiem to każdy mógłby to skrytykować, ale przejmujemy się tym jak gramy i po tych meczach mieliśmy już nie jedną rozmowę wewnątrz drużyny na temat obecnej formy. Myślę, że mecz z Korszami da nam zapomnieć o tych dwóch niezbyt udanych kolejkach. Musimy do najbliższego meczu jeszcze mocniej trenować, jeszcze solidniej i meczem z Korszami zacząć nowy, lepszy etap.
Michał Ressel: Powiem, że czujemy mocne wnerwienie i czekamy na najbliższy mecz, żeby jak najszybciej móc się zrehabilitować za poprzednie występy. Musimy jak najszybciej wkroczyć na właściwe tory.
Jakub Bojas: Liczymy na to, że od meczu z Korszami zacznie się lepsza passa, że zaczniemy w końcu wygrywać pewnie, żeby pokazać, że to my zasługujemy na awans. Pozostaje ciężko trenować tak jak w całym okresie przygotowawczym i rezultat zobaczymy w najbliższym meczu.
Radosław Stępień: Tak jak koledzy przekazali, nie znamy powodu dlaczego tak wyglądaliśmy. Ciężko w zimę pracowaliśmy i zupełnie inaczej wyobrażaliśmy sobie rozpoczęcie rundy. Jakbyśmy wiedzieli to zapewne byłoby zupełnie inaczej, a wciąż szukamy też optymalnego poziomu, który pozwoli nam na płynną grę.

W niedzielę widzieliśmy Olimpię atakującą niedokładnie, bez licznych sytuacji strzeleckich, a te stworzone nie były dobrze zakończone. Piłkarskie porzekadło mówi, że „niewykorzystane sytuacje lubią się mścić”. Tak też się stało w meczu z Sokołem, gdy straciliście bramkę po szkolnym błędzie. Czego zabrakło w tym meczu?
Radosław Stępień: Wszystkiego, ogółem. Za mało strzałów, za mało walki, przede wszystkim za mało gry taktycznej, którą trener nam nakreślił. Także samych wolicjonalnych cech i łudu szczęścia. Tak jak jest w wymienionym porzekadle i taki jest futbol. Wynik pokazał to najdobitniej, w czystej postaci.
Łukasz Pietroń: Czego zabrakło to przede wszystkim formy sportowej, tego zabrakło. Myślę, że przygotowani byliśmy i nie chcę tu użyć dużego słowa, ale bardzo dobrze byliśmy przygotowani do tego meczu. Wiedzieliśmy wszystko o przeciwnikach, zresztą oni o nas też, ale nie oszukujmy się, nie powinniśmy patrzeć jak gra Ostróda, Zambrów czy jakakolwiek drużyna w tej lidze. Powinniśmy wyjść i wygrać, to jest nasz obowiązek i nasza przyjemność by reprezentować Olimpię i pokazywać wyższość nad każdą drużyną. W niedzielnym meczu zabrakło wszystkiego. Nie powiem, że nie chcieliśmy zwyciężyć, bo wychodziliśmy z szatni „nabuzowani” i wszystko pękło w momencie wyjścia na boisko, w momencie pierwszego nieudanego zagrania. Nie wiem czy to w sferze psychicznej przegraliśmy to spotkanie. Nie chodzi o presję, bo jeśli mam być szczery to tej presji nie czujemy. Wiemy, że jesteśmy lepsi od tych zespołów, piłkarsko, taktycznie, a klub jest organizacyjnie bardziej profesjonalnie prowadzony i stoi za nami znacznie większa grupa kibiców. Najgorzej jest wyjść na boisko i to udowodnić i to musimy w nas samych zmienić. Nie patrzeć na innych tylko patrzeć na siebie i mobilizować się non-stop. Całą kadrą dwudziestu dwóch boiskowych, pozytywnych wariatów, łącznie z trenerami musimy pokazać przysłowiowe jaja i jechać dalej.
Michał Ressel: Dostosowaliśmy się do poziomu przeciwnika. Oni też żadnych fajerwerków nie pokazywali, a my daliśmy się wciągnąć w ich gierkę i tak się toczyło to spotkanie. Większe fajerwerki były na trybunach niż na boisku.

Po meczu odbyliście męską rozmowę, zapewne jesteście już po analizie ostatniego meczu. Jakie wnioski wyciągnęliście jako drużyna?
Łukasz Pietroń: Analizę meczu mamy dzisiaj, po treningu obejrzymy cały mecz według tego co mi trener przekazał. Na pewno będzie bolało oglądanie tego meczu raz jeszcze, ale niestety musimy to zrobić i wyciągnąć wnioski. Co do rozmowy to w pierwszym pytaniu odpowiedziałem, że odbyliśmy nie jedną rozmowę na powrocie i przyznam, że nie pamiętam podobnego powrotu z meczu w takiej atmosferze. To nie jest tak, że my uciekamy od odpowiedzialności, bo my to także przeżywamy, zastanawiamy się i pracujemy nad tym mocno. Wiemy, że powinniśmy się cieszyć, że jesteśmy w tym Klubie, cieszymy się i robimy wszystko, żeby było dobrze, żeby ten awans był. Mamy jakiś swój sposób na wyjście z tej sytuacji i myślę, że będzie skuteczny.

Zapewne słyszeliście o głośnej marketingowej akcji Lechii Gdańsk, która przed meczem z Górnikiem Zabrze zaproponowała, że w przypadku jej porażki każdy kibic gdańskiego ekstraklasowca, który był na tym meczu otrzyma wejściówkę na kolejny mecz w Gdańsku. Jak Was jako drużynę możnaby zmobilizować skoro doping kibiców, regularne wypłaty, dobre warunki treningowe i gra w Klubie z tradycjami i historią nie wystarcza? Może pomyśleliście o podobnej akcji czy może w jakiś inny sposób zamierzacie się zrehabilitować?
Łukasz Pietroń: Nie chcemy się zrehabilitować tylko wygrywać mecze i wykonywać swoją pracę, bo nam na awansie tak samo zależy jak kibicom. To jest nasza praca, a co do jakiejś fajnej akcji promocyjnej to powiem szczerze, że po Ostródzie byliśmy w takich nastrojach, że nie myśleliśmy o tym. Na pewno fajna inicjatywa i myślę, że razem z kolegami siądziemy, porozmawiamy i spróbujemy wymyśleć jak ocieplić nasz wizerunek.
Radosław Stępień: Mi wydaje się, że to nie powinno wyglądać na zasadzie kary. My doskonale wiemy co mamy robić, mamy jasno nakreślony cel i nie możemy zapewnić, że wygramy wszystkie mecze dla zadośćuczynienia. Wiemy co mamy do wykonania i tylko na tym się skupiamy. Potknięcia na początku ligi są wkalkulowane gdzieś w tym sporcie. Wiemy, że zawaliliśmy ten mecz, że daliśmy ciała, ale nie podłamujemy się. Przepraszamy za ten występ naszych kibiców, bo było warto Was słuchać, tego wszystkiego. Tylko awans się dla nas liczy, tylko to.

Kwestia wywalczenia prawa udziału w barażach jest bardzo prosta, wystarczy po ostatnim meczu zajmować pierwsze miejsce. W tej chwili mamy stratę punktową, aczkolwiek kibice wierzą w Wasz zespół i będą Was wspierać. Czy w jakiś sposób zamierzacie zachęcić i zmobilizować elblążan by po ostatniej porażce przyszli obejrzeć kolejny mecz na Agrykola?
Michał Ressel: Myślę, że tak jak mówisz prawdziwych kibiców nie trzeba zachęcać, gdyż kibice powinni być z drużyną nie tylko po zwycięstwie, a przede wszystkim po porażce. Wsparcie kibiców  i doping podczas meczów jest tym czego najbardziej teraz potrzebujemy, żeby czuć jedność, że jesteśmy razem w tym wszystkim. Chcemy mieć poczucie, że jesteśmy „rodziną” razem z kibicami, że możemy na Was liczyć w każdej chwili. Nie tylko jak zagramy świetny mecz, ale szczególnie jak damy ciała.
Łukasz Pietroń: Dużo nam dało zachowanie tych pięciuset kibiców po meczu w Ostródzie. Myślę, że dało nam to pozytywnego kopa. Świetnie jako jedność jasno postawiliście sprawę, że jesteście z nami. Musimy tylko udowodnić, że na to zasługujemy.

Dziękuję za wyczerpujące odpowiedzi, a przed kolejnymi meczami życzę Wam jako drużynie żebyście zwycięstwami cieszyli kibiców i sławili markę elbląskiej Olimpii. Żebyście przez to szanowali siebie, trenerów i wszystkich kibiców Olimpii. Obyśmy dzięki tej wytężonej pracy w czerwcu mogli się cieszyć z awansu i należycie świętować 70-lecie Klubu, bo nikt w Elblągu nie dopuszcza myśli, żeby było inaczej. Do roboty i działajmy wspólnie w jednym kierunku!